Homeland (serial TV)

Podobał mi się. Nie wiem tylko czy dlatego, że był faktycznie dobry, czy dlatego, że zeszłoroczna jesień obfitowała w same słabe nowości serialowe. I na tym tle Homeland faktycznie błyszczy.
Na pewno spodoba się fanom gatunku. Dobrzy agenci CIA walcza ze złymi terrorystami. Typowo, czyli młoda, ale już doświadczona w terenie agentka Carrie (C.Danes) i jej mentor Saul (M. Patinkin). Oboje maja poszarpane życie osobiste, problemy zdrowotne, ale kochaja swoja ojczyznę i jej bezpieczeństwo jest dla nich najważniejsze. Od wielu lat próbuja rozpracować siatkę terrorystyczna dowodzona przez Abu Nazira. I w tej klasycznej konwencji pojawia się ocalony po 8 latach z Irackiej niewoli sierżant Brody (D. Lewis). Wraca do kraju jako bohater, ale czy na prawde nim jest?
I na tym zasadniczo skupia się fabuła serialu. Ale najciekawsze w niej jest pokazanie mechanizmów poszukiwania terrorystów. Inwigilacja obywateli, nieufanie nikomu, szantaże, poświęcanie niewinnych cywilów, tortury. Część widzów jest pewnie temu przeciwna, ale wtedy przypominam sobie scenę z Autora widmo (wg mnie najlepszy film zagraniczny 2011r) kiedy P. Brosnan pyta do którego samolotu wsadziłby swoje dziecko, czy do tego gdzie pasażerowie sa sprawdzani, podejrzane jednostki usuwane czy do tego, do którego można wejść bez bycia sprawdzonym.
I do tego sprowadza się ten serial. Do zapobiegania. Nie zawsze ułatwianego, czasem nawet piętnowanego.
Z aktorów wyróżnia się przede wszystkim Claire Danes. Mam co do niej mieszane uczucia, trochę brakuje mi w niej tego uroku z Romea i Julii, ale podziwiam jej talent i dobre balansowanie między komercja a sztuka (genialna rola w Temple Grandin).
Na plus jest również finał, a raczej otwarcie do drugiego sezonu. Dobrze pomyślane.
Nie ogladałam go z zapartym tchem jak np. 1 sezonu Damages, ale też nie straciłam tych 12 godzin.